W przeciwieństwie do radnych -
przedstawicieli mieszkańców, pani Prezydent ma zupełnie inne
podejście do inicjatyw oddolnych lokalnej społeczności. Widać
również, że inaczej niż radni pojmuje rolę mieszkańców w
szeroko rozumianym samorządzie. Nieraz dawała tego przykłady. Na
potwierdzenie tych słów mógłbym przytoczyć ich co najmniej
kilka. Dam jednak jeden z ostatnich dni, który dotyczy propozycji
mieszkańców do zapisów w nowej uchwale, w sprawie zasad budżetu
obywatelskiego 2018. Mimo, iż nikt z Grupy PGI nie rozmawiał z
panią Prezydent na temat proponowanych zapisów, nikt jej niczego
nie tłumaczył, pani Prezydent doskonale odczytała intencje
mieszkańców jeśli chodzi o doprecyzowanie zapisów dotyczących
Zespołu ds. budżetu obywatelskiego. Oto co powiedziała radnym na
Komisji:
„Drodzy radni, być może świadomie
lub nieświadomie kojarzycie urząd z konkretną osobą, w tym
sensie, że uchwała musi nam służyć lata. Z mojego punktu
widzenia, gdybym była radną, to wolałabym taki paragraf zawrzeć w
uchwale. Miło mi bardzo słyszeć, że liczycie na dobrą współpracę
i opieracie to na jakichś przesłankach, że takowe jest i będzie,
ale tak raczej funkcja prezydenta zmierza ku ograniczeniu.
Niekoniecznie mamy gwarancję, że następca będzie taki otwarty.
Dlatego może, ale nie musi. Tutaj ten zapis mówiąc wprost
obliguje. Nie jest to coś, co by mnie przerażało. Wręcz
przeciwnie, jak najwięcej władzy powinniśmy oddać mieszkańcom i
wsłuchać się w ich głos. Dlatego osobiście nie mam nic
przeciwko, żeby to zawrzeć w uchwale i niech to będzie wiążące
dla moich następców.”
Radni nie wsłuchali się w głos pani
Prezydent.
Zastanawiające jest, dlaczego jedni
potrafią zrozumieć czym jest gmina i samorządność, a inni
niestety nie potrafią.
2017.02.03
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz