piątek, 8 grudnia 2017

Budżet obywatelski to najwyższy stopień partycypacji społecznej

Politycy – posłowie coraz bardziej ingerują w samorząd. Czyżby wiedzieli lepiej co potrzeba lokalnej społeczności? Wzorem polityków-posłów, nasi lokalni politycy-radni, wydaje się, również wiedzą lepiej od mieszkańców co potrzeba tym drugim. Wprost powiedział to na 39 SRM radny Piotr Papaja (PiS): „Radny musi ludziom wyjaśniać co jest dla nich lepsze co jest gorsze a co jest bezsensowne”. Słowa te są tym bardziej niebezpieczne jeśli dotyczą budżetu obywatelskiego.
Budżet obywatelski to najwyższy stopień partycypacji społecznej, gdyż jest to współdecydowanie o części wydatków z budżetu miasta. Mieszkańcy dobrze wiedzą na co przeznaczyć środki z BO i nie potrzebują „doradców-radnych”, którzy mają możliwość zgłaszania swoich wniosków do budżetu miasta. Przykład radnego Papaji pokazuje, że zachłanność nie ma granic. Może jako radny zgłaszać wnioski do budżetu miasta i jeszcze dodatkowo chce decydować o przeznaczeniu pieniędzy z BO.
Radny T.Flodrowski: „Pozwolę sobie nie zgodzić się z tym, że niedopuszczalne byłoby prowadzenie dyskusji nawet polegającej na krytyce niektórych projektów. Umówmy się, że na kilkadziesiąt zgłoszonych projektów są tam projekty świetne, są projekty dobre ale są też projekty kiepskie. I to nie chodzi o to, że one są kiepskie w tym względzie, że w ogóle są to inwestycje niepotrzebne dla miasta, tylko po prostu te pieniądze można by lepiej, efektywniej przeznaczyć. Każdy mieszkaniec może brać udział w dyskusji, który projekt ma być realizowany. Radny to też jest mieszkaniec.”
Oczywiście, każdy radny to też jest mieszkaniec, jednak o zdecydowanie większych możliwościach wpływu na rozdział środków finansowych miasta niż każdy inny mieszkaniec. Krytykowanie przez radnego projektu mieszkańca jest moim zdaniem niedopuszczalne. Radny ma zachęcać mieszkańców do działania i angażowania się w życie miasta, a nie odwrotnie. Jeżeli radny tego nie rozumie, to chyba nie nadaje się do pełnienia funkcji społecznych. Radny nie ma załatwiać swoich „interesów” i lobbować za nimi. Dyskusja o projektach – owszem, ale w początkowej fazie procedury BO, o czym mówię już od 4 lat.
Jako trzeci głos w dyskusji o BO zabrał radny M.Czempiel: „Ja się nie mogę zgodzić z panem prezydentem, że radny nie jest mieszkańcem. Radny jest mieszkańcem, prezydent jest mieszkańcem pewne prawa mamy. Tłumaczenie mieszkańcom zawiłości pewnych prawnych jest jak najbardziej zasadne. Co do agitacji w miejscach urn: budżet obywatelski to nie są wybory to są konsultacje społeczne. Agitować można jak najbardziej.”

Nie słyszałem, by prezydent Turzański mówił, że radny nie jest mieszkańcem. Nie zgadzam się z radnym Czempielem, że BO to konsultacje. Konsultacje na drabinie partycypacji są szczebel niżej niż budżet obywatelski. Co innego tłumaczyć mieszkańcowi zawiłości prawne, a co innego lobbować i agitować za określonym projektem. Jeżeli robi to radny, jest to co najmniej niewłaściwe. Wypowiedzi radnego Papaji, Flodrowskiego i Czempiela w kontekście procedury BO są niebezpieczne dla idei BO. Świadczy to o tym, że albo Panowie do końca nie rozumieją czym jest budżet obywatelski, albo dążą do tego, by Rada Miasta miała wpływ na wyniki wyborów w BO.
2017.07.11

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak było 2014 – Tak jest 2022

  Tak było – Tak jest Tak zatytułowany był cykl artykułów w miejskiej gazecie Twoje Piekary w roku 2014, ukazujący jak zmieniło się nasze mi...