czwartek, 13 lipca 2017

36 SRM-2_2013.12.19

XXXVI sesja RM cz.2 – Krótka rozprawa między...

Radny Krzysztof Turzański: „Chodzi o merytoryczną dyskusję nad budżetem.(...)
Z jednej strony chcemy, żeby mieszkańcy się angażowali, mówimy o społeczeństwie obywatelskim. Z drugiej strony, jeśli komukolwiek z mieszkańców przedstawimy ten budżet, nic z tego nie wynika, nic z tego budżetu nie wyczyta. I to jest różnica, dlaczego później nikt się nie interesuje tym, co my robimy i dlaczego nasza dyskusja jest taka, a nie inna. Bo trudno przenieść pieniądze z poszczególnych działów, jeśli nie wiadomo jakie zadania się pod tym kryją i z jakimi kwotami. Trudno oczekiwać, żeby mieszkańcy wypowiedzieli się na temat budżetu, czy jakichkolwiek zadań, skoro te zadania w budżecie nie są zapisane. Polecam państwu przesłuchanie nagrań z sesji w miastach, w których pracuje się nad budżetem nieco inaczej. Tylko i wyłącznie o to chodzi. Chodzi o to, żeby tak tworzyć ten dokument, żeby on był czytelny i jasny. I proszę mi wierzyć, że dla osób, które nie siedzą w tym temacie, które nie są specjalistami, czyli dla przeciętnego mieszkańca Piekar Śl., ten budżet jest dokumentem kompletnie niezrozumiałym. O tym moim zdaniem należy pamiętać.(...) Chodzi o to, żeby to był krok w stronę mieszkańca (...) My jako radni prosimy mieszkańców o to, żeby składali wnioski, żeby powiedzieli jakie są ich oczekiwania. Spływa tych wniosków łącznie razem ok. 200 wniosków do budżetu. Bardzo fajnie, bardzo dobrze, że się mieszkańcy zaangażowali, ale jak ja mam teraz powiedzieć mieszkańcowi, który przesłał do mnie 10 wniosków jak się budżet ustosunkowuje do tych wniosków, skoro odpowiedzi na te wnioski nie ma. Z jednej strony chcemy angażować mieszkańców, z drugiej strony kompletnie ich lekceważymy.(...) Składamy około 100 wniosków, nie ma na nie żadnej odpowiedzi , my potrafimy w tym kształcie budżetu stwierdzić, że z tych naszych 100 wniosków realizowany będzie jeden. Jak się mają czuć mieszkańcy? Jak państwo chcecie żeby mieszkańcy byli zaangażowani? Jak chcecie, aby spotkania w sprawie budżetu obywatelskiego wyglądały inaczej niż wyglądają – mam na myśli frekwencję. (...) Z jednej strony mówimy o otwartości, przejrzystości, dostępności itd., a z drugiej strony później tych informacji brakuje, konkretnych informacji.
Mieszkańców jakieś ogólne zapisy nie interesują, ich interesują konkretne sprawy.(...)
Jak mieszkańcy mają zrozumieć, o co chodzi w tym budżecie, skoro jest niezrozumiały. Skoro jest nie zapisany w sposób szczegółowy.(...) Cztery lata o tym rozmawiamy, i nic nie zrobiono, aby wyjść w stronę mieszkańców. Radni się zmienili problem został ten sam.”

Radny Tomasz Flodrowski: „(...) O intencjach projektodawcy dobrze świadczą artykuły publikowane w Twoich Piekarach, kiedy przed sesją budżetową omawia się na co pieniądze z budżetu na przyszły rok będą rozdysponowane, no tak jakby ten budżet już był przyjęty.
W tym przypadku trudno się dziwić, bo na dobrą sprawę już jest przyjęty i nikt tu z nas się nie łudzi, że cokolwiek w tym budżecie się zmieni.”

Przewodniczący Krzysztof Seweryn: „Apelowałbym o taką rzeczywistą ocenę sytuacji, bo szanowni państwo... nie może się zdarzyć, żeby w budżecie był tylko jeden wniosek uznany, 99 – nie, no bo skąd by się brało to poparcie wyborcze? Skąd by się wzięły te oceny? No nie może tak być. Proszę...”

Radny Tomasz Cisek: „Ze zdziwieniem usłyszałem przed chwilą wypowiedź radnego z wyżyn jego wszechwiedzy, że mieszkańcy, mam rozumieć wyborcy, nie znają się na budżecie, w ogóle im to nic nie mówi co tam jest. Całkowicie jest dla nich niezrozumiałe, a radni specjaliści wiedzą.
Nie wiem, o jakich to mieszkańcach padło to zdanie, bo ja jak się spotykam ze swoimi wyborcami, to jakoś nie słyszałem, żeby mi ktoś mówił, że to jest niezrozumiałe, on tego nie rozumie, a przychodzi do mnie jak do tego wszechwiedzącego radnego, który te tajemne formy umie odczytać.
A może stąd wynika ten brak zaangażowania mieszkańców, że oni przez niektórych radnych są traktowani jak tacy nieucy, którzy nic nie umieją itd. I jeszcze się im publicznie wypomina na sesji, że oni nie wiedzą, nie rozumieją, że myśmy powinni zaplanować dla nich korepetycje, albo pisać bardziej przejrzyście. Ja bym tak osobiście nie odważył się moim wyborcom wprost publicznie powiedzieć, że wy się nie znacie na niczym, nie rozumiecie tego, ja będę się starał walczyć, żeby bardziej przystępnie pisać budżet.”

Radny Marek Boroń: „Szanowni Państwo, ja tutaj przysłuchuję się dyskusji panów radnych z naprzeciwka. Ja rozumiem tak: że poprzeć budżet taki, którego przychody przewyższają wydatki. Wtedy by można było wszystkie wnioski uwzględnić, wtedy by można było bardzo fajnie się zachować, wszystko zdziałać. Tak nie jest panowie, jak państwo dobrze słyszeli jaka jest różnica między przychodami, a wydatkami na już w budżecie, nie bardzo rozumiem wasza postawę. Niestety nie jesteśmy jeszcze w takim mieście, jest kilka takich w Polsce, w których przychody przewyższają wydatki, a szkoda - podobałoby mi się.”

Radna Sława Umińska-Duraj: „Ja chcę panu radnemu przypomnieć, że w poprzedniej kadencji, kiedy ja jako radna dyżurna zawsze o budżecie zadaniowym mówiłam, to nawet pan skarbnik się do mnie tutaj uśmiechał porozumiewawczo, to właśnie wtedy panie radny pan zawsze wyrażał te same wątpliwości co ja. Ja wiem, że w miarę upływu kolejnej kadencji to się zdobywa doświadczenie, rozwagę – to bardzo cenne natomiast ja tu mam pewne kompleksy, bo panu wystarczyła niepełna obecnie kadencja i pan już wszystko zrozumiał, i nie ma żadnych wątpliwości, i uważa, że wszystko jest w porządku i O.K. A ja nadal jestem w tyle. To rzeczywiście, to nie tyle mieszkańcom się korepetycje należą, co mnie. Ja myślę, że robię postępy w czasie tej kadencji, ale widać, że nie. Tak, że panie radny, warto czasami pamiętać, co się mówiło wcześniej. A jeśli chodzi o konstrukcje budżetu, to trzeba uznać i oddać panu prezydentowi, że jest konsekwentny w swoich działaniach, co też jest swego rodzaju zaletą, nie miota się od ściany do ściany. Natomiast pan, co kadencję to coraz to inne poglądy. Ja jeszcze bym tak apelowała o to, żeby pan populistycznie nie używał tu haseł typu, że obrażamy wyborców itd. Ja wiem, że ci nawróceni są zawsze najbardziej gorliwi i tępią swoich poprzednich zwolenników. Natomiast ja tu tylko jeszcze przypominam, że pan mnie nazwał szpiegiem kiedyś... – no prawie, że działam na rzecz interesu powiatu tarnogórskiego, a nie Piekar Śl. To dopiero był hit!”

Prezydent Stanisław Korfanty: „Myślę, że jakby państwo sięgnęli do poprzedniej sesji, to tutaj nie ma jakiejś diametralnej zmiany jakościowej, co do dyskusji nad budżetem -mało konkretów. Ja przypomnę tylko państwu, a ci radni, którzy brali udział w konsultacjach założeń budżetu obywatelskiego to wiedzą doskonale, że mimo przekonania niektórych tutaj radnych, mieszkańcy doskonale się orientują z uwarunkowaniami w jakich funkcjonuje budżet, nie tylko Piekar Śl., ale i budżety innych miast. I w sposób analogiczny do budżetów domowych, próbują postrzegać działalność samorządu. Na tych spotkaniach wielokrotnie informowaliśmy, że ilość wniosków różnego rodzaju złożonych przez mieszkańców, przez radnych, czy to z inicjatywy prezydenta, czy pracowników urzędu miasta poszczególnych jednostek jest przeogromna i przerasta możliwości zawsze każdego budżetu, nie tylko Piekar Śl., ale i wszystkich samorządów. Proces tworzenia budżetu nie polega na tym, żeby do 15 września kolejnego roku złożyć wnioski i na podstawie tych wniosków tworzymy budżet, tylko proces polega na tym, że uwzględniamy po dokonaniu analizy wszystkie te wnioski, które się kumulują na przestrzeni tych wszystkich lat i dokonujemy oceny zasadności, priorytetów i możliwości przede wszystkim, bo to w ramach określonych możliwości finansowych musimy się poruszać. Więc to nie jest tak, jak niektórzy radni sobie mówią: a ile to wniosków żeśmy zgłosili, acha -100 wniosków, a w budżecie jest może jeden, to my tego budżetu nie poprzemy. To jest takie trochę bardzo prymitywne podejście do budżetu. Proces jest złożony i on wymaga naprawdę wysiłku i dobrego zaplanowania. Więc ta wiedza mieszkańców jest wielokrotnie większa, niż się niektórym radnym wydaje i tutaj się zgadzam z tym, co powiedział pan przewodniczący Komisji Budżetowej, że mieszkańcy Piekar Śl. mają ogólną orientację dobrą, przynajmniej te osoby, które brały udział w spotkaniach informacyjnych, które również w przedmiocie budżetu obywatelskiego wyrażały swoje zaangażowanie, zgłaszały pewne propozycje. Oni to rozumieją. Więc myślę, że państwo radni też powinni to zrozumieć i nie przechodzić z budżetu zadaniowego do budżetu życzeniowego, to nie na tym to polega. Mniej takiej propagandy, populizmu i gadania, w tym temacie, na pewno tylko pomoże w efektywnej pracy samorządu.”




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak było 2014 – Tak jest 2022

  Tak było – Tak jest Tak zatytułowany był cykl artykułów w miejskiej gazecie Twoje Piekary w roku 2014, ukazujący jak zmieniło się nasze mi...