XXXVI sesja RM cz.2 – Krótka rozprawa
między...
Radny Krzysztof Turzański: „Chodzi o
merytoryczną dyskusję nad budżetem.(...)
Z jednej strony chcemy, żeby
mieszkańcy się angażowali, mówimy o społeczeństwie
obywatelskim. Z drugiej strony, jeśli komukolwiek z mieszkańców
przedstawimy ten budżet, nic z tego nie wynika, nic z tego budżetu
nie wyczyta. I to jest różnica, dlaczego później nikt się nie
interesuje tym, co my robimy i dlaczego nasza dyskusja jest taka, a
nie inna. Bo trudno przenieść pieniądze z poszczególnych działów,
jeśli nie wiadomo jakie zadania się pod tym kryją i z jakimi
kwotami. Trudno oczekiwać, żeby mieszkańcy wypowiedzieli się na
temat budżetu, czy jakichkolwiek zadań, skoro te zadania w budżecie
nie są zapisane. Polecam państwu przesłuchanie nagrań z sesji w
miastach, w których pracuje się nad budżetem nieco inaczej. Tylko
i wyłącznie o to chodzi. Chodzi o to, żeby tak tworzyć ten
dokument, żeby on był czytelny i jasny. I proszę mi wierzyć, że
dla osób, które nie siedzą w tym temacie, które nie są
specjalistami, czyli dla przeciętnego mieszkańca Piekar Śl., ten
budżet jest dokumentem kompletnie niezrozumiałym. O tym moim
zdaniem należy pamiętać.(...) Chodzi o to, żeby to był krok w
stronę mieszkańca (...) My jako radni prosimy mieszkańców o to,
żeby składali wnioski, żeby powiedzieli jakie są ich oczekiwania.
Spływa tych wniosków łącznie razem ok. 200 wniosków do budżetu.
Bardzo fajnie, bardzo dobrze, że się mieszkańcy zaangażowali, ale
jak ja mam teraz powiedzieć mieszkańcowi, który przesłał do mnie
10 wniosków jak się budżet ustosunkowuje do tych wniosków, skoro
odpowiedzi na te wnioski nie ma. Z jednej strony chcemy angażować
mieszkańców, z drugiej strony kompletnie ich lekceważymy.(...)
Składamy około 100 wniosków, nie ma na nie żadnej odpowiedzi , my
potrafimy w tym kształcie budżetu stwierdzić, że z tych naszych
100 wniosków realizowany będzie jeden. Jak się mają czuć
mieszkańcy? Jak państwo chcecie żeby mieszkańcy byli
zaangażowani? Jak chcecie, aby spotkania w sprawie budżetu
obywatelskiego wyglądały inaczej niż wyglądają – mam na myśli
frekwencję. (...) Z jednej strony mówimy o otwartości,
przejrzystości, dostępności itd., a z drugiej strony później
tych informacji brakuje, konkretnych informacji.
Mieszkańców jakieś ogólne zapisy
nie interesują, ich interesują konkretne sprawy.(...)
Jak mieszkańcy mają zrozumieć, o co
chodzi w tym budżecie, skoro jest niezrozumiały. Skoro jest nie
zapisany w sposób szczegółowy.(...) Cztery lata o tym rozmawiamy,
i nic nie zrobiono, aby wyjść w stronę mieszkańców. Radni się
zmienili problem został ten sam.”
Radny Tomasz Flodrowski: „(...) O
intencjach projektodawcy dobrze świadczą artykuły publikowane w
Twoich Piekarach, kiedy przed sesją budżetową omawia się na co
pieniądze z budżetu na przyszły rok będą rozdysponowane, no tak
jakby ten budżet już był przyjęty.
W tym przypadku trudno się dziwić, bo
na dobrą sprawę już jest przyjęty i nikt tu z nas się nie łudzi,
że cokolwiek w tym budżecie się zmieni.”
Przewodniczący Krzysztof Seweryn:
„Apelowałbym o taką rzeczywistą ocenę sytuacji, bo szanowni
państwo... nie może się zdarzyć, żeby w budżecie był tylko
jeden wniosek uznany, 99 – nie, no bo skąd by się brało to
poparcie wyborcze? Skąd by się wzięły te oceny? No nie może tak
być. Proszę...”
Radny Tomasz Cisek: „Ze zdziwieniem
usłyszałem przed chwilą wypowiedź radnego z wyżyn jego
wszechwiedzy, że mieszkańcy, mam rozumieć wyborcy, nie znają się
na budżecie, w ogóle im to nic nie mówi co tam jest. Całkowicie
jest dla nich niezrozumiałe, a radni specjaliści wiedzą.
Nie wiem, o jakich to mieszkańcach
padło to zdanie, bo ja jak się spotykam ze swoimi wyborcami, to
jakoś nie słyszałem, żeby mi ktoś mówił, że to jest
niezrozumiałe, on tego nie rozumie, a przychodzi do mnie jak do tego
wszechwiedzącego radnego, który te tajemne formy umie odczytać.
A może stąd wynika ten brak
zaangażowania mieszkańców, że oni przez niektórych radnych są
traktowani jak tacy nieucy, którzy nic nie umieją itd. I jeszcze
się im publicznie wypomina na sesji, że oni nie wiedzą, nie
rozumieją, że myśmy powinni zaplanować dla nich korepetycje, albo
pisać bardziej przejrzyście. Ja bym tak osobiście nie odważył
się moim wyborcom wprost publicznie powiedzieć, że wy się nie
znacie na niczym, nie rozumiecie tego, ja będę się starał
walczyć, żeby bardziej przystępnie pisać budżet.”
Radny Marek Boroń: „Szanowni
Państwo, ja tutaj przysłuchuję się dyskusji panów radnych z
naprzeciwka. Ja rozumiem tak: że poprzeć budżet taki, którego
przychody przewyższają wydatki. Wtedy by można było wszystkie
wnioski uwzględnić, wtedy by można było bardzo fajnie się
zachować, wszystko zdziałać. Tak nie jest panowie, jak państwo
dobrze słyszeli jaka jest różnica między przychodami, a
wydatkami na już w budżecie, nie bardzo rozumiem wasza postawę.
Niestety nie jesteśmy jeszcze w takim mieście, jest kilka takich w
Polsce, w których przychody przewyższają wydatki, a szkoda -
podobałoby mi się.”
Radna Sława Umińska-Duraj: „Ja chcę
panu radnemu przypomnieć, że w poprzedniej kadencji, kiedy ja jako
radna dyżurna zawsze o budżecie zadaniowym mówiłam, to nawet pan
skarbnik się do mnie tutaj uśmiechał porozumiewawczo, to właśnie
wtedy panie radny pan zawsze wyrażał te same wątpliwości co ja.
Ja wiem, że w miarę upływu kolejnej kadencji to się zdobywa
doświadczenie, rozwagę – to bardzo cenne natomiast ja tu mam
pewne kompleksy, bo panu wystarczyła niepełna obecnie kadencja i
pan już wszystko zrozumiał, i nie ma żadnych wątpliwości, i
uważa, że wszystko jest w porządku i O.K. A ja nadal jestem w
tyle. To rzeczywiście, to nie tyle mieszkańcom się korepetycje
należą, co mnie. Ja myślę, że robię postępy w czasie tej
kadencji, ale widać, że nie. Tak, że panie radny, warto czasami
pamiętać, co się mówiło wcześniej. A jeśli chodzi o
konstrukcje budżetu, to trzeba uznać i oddać panu prezydentowi, że
jest konsekwentny w swoich działaniach, co też jest swego rodzaju
zaletą, nie miota się od ściany do ściany. Natomiast pan, co
kadencję to coraz to inne poglądy. Ja jeszcze bym tak apelowała o
to, żeby pan populistycznie nie używał tu haseł typu, że
obrażamy wyborców itd. Ja wiem, że ci nawróceni są zawsze
najbardziej gorliwi i tępią swoich poprzednich zwolenników.
Natomiast ja tu tylko jeszcze przypominam, że pan mnie nazwał
szpiegiem kiedyś... – no prawie, że działam na rzecz interesu
powiatu tarnogórskiego, a nie Piekar Śl. To dopiero był hit!”
Prezydent Stanisław Korfanty: „Myślę,
że jakby państwo sięgnęli do poprzedniej sesji, to tutaj nie ma
jakiejś diametralnej zmiany jakościowej, co do dyskusji nad
budżetem -mało konkretów. Ja przypomnę tylko państwu, a ci
radni, którzy brali udział w konsultacjach założeń budżetu
obywatelskiego to wiedzą doskonale, że mimo przekonania niektórych
tutaj radnych, mieszkańcy doskonale się orientują z
uwarunkowaniami w jakich funkcjonuje budżet, nie tylko Piekar Śl.,
ale i budżety innych miast. I w sposób analogiczny do budżetów
domowych, próbują postrzegać działalność samorządu. Na tych
spotkaniach wielokrotnie informowaliśmy, że ilość wniosków
różnego rodzaju złożonych przez mieszkańców, przez radnych, czy
to z inicjatywy prezydenta, czy pracowników urzędu miasta
poszczególnych jednostek jest przeogromna i przerasta możliwości
zawsze każdego budżetu, nie tylko Piekar Śl., ale i wszystkich
samorządów. Proces tworzenia budżetu nie polega na tym, żeby do
15 września kolejnego roku złożyć wnioski i na podstawie tych
wniosków tworzymy budżet, tylko proces polega na tym, że
uwzględniamy po dokonaniu analizy wszystkie te wnioski, które się
kumulują na przestrzeni tych wszystkich lat i dokonujemy oceny
zasadności, priorytetów i możliwości przede wszystkim, bo to w
ramach określonych możliwości finansowych musimy się poruszać.
Więc to nie jest tak, jak niektórzy radni sobie mówią: a ile to
wniosków żeśmy zgłosili, acha -100 wniosków, a w budżecie jest
może jeden, to my tego budżetu nie poprzemy. To jest takie trochę
bardzo prymitywne podejście do budżetu. Proces jest złożony i on
wymaga naprawdę wysiłku i dobrego zaplanowania. Więc ta wiedza
mieszkańców jest wielokrotnie większa, niż się niektórym radnym
wydaje i tutaj się zgadzam z tym, co powiedział pan przewodniczący
Komisji Budżetowej, że mieszkańcy Piekar Śl. mają ogólną
orientację dobrą, przynajmniej te osoby, które brały udział w
spotkaniach informacyjnych, które również w przedmiocie budżetu
obywatelskiego wyrażały swoje zaangażowanie, zgłaszały pewne
propozycje. Oni to rozumieją. Więc myślę, że państwo radni też
powinni to zrozumieć i nie przechodzić z budżetu zadaniowego do
budżetu życzeniowego, to nie na tym to polega. Mniej takiej
propagandy, populizmu i gadania, w tym temacie, na pewno tylko pomoże
w efektywnej pracy samorządu.”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz