czwartek, 13 lipca 2017

32 SRM_2013.09.26

Czkawka XXXII Sesji RM
Na wstępie chciałbym poruszyć jedną kwestię a mianowicie praktycznie zerowego zainteresowania obradami ze strony mieszkańców. Znajomy, który jest emerytem ( czyli ma trochę wolnego czasu ) wybrał się w tym roku na jedną z sesji RM. Do końca nie dotrwał i to nie dlatego, że się gdzieś spieszył.
Jak powiedział mi nie mógł już słuchać wywodów niektórych naszych radnych i nie ma zamiaru już więcej słuchać dyskusji na takim poziomie. Zapytał mnie kto ich wybrał. Między innymi Ty – odpowiedziałem mu. To ja chyba musiałem być pod wpływem czegoś... – odrzekł.
Drugi znajomy uciekł z sesji po kilkudziesięciu minutach i słuch po nim zaginął.
Mimo, iż wiadomo wiele dni wcześniej o planowanej sesji informacja na stronie UM pojawia się tuż przed sesją. Jest to działanie co najmniej dziwne i kto wie czy nie celowe. Tego typu działanie nie upowszechnia idei społeczeństwa obywatelskiego. Ten jednak temat wymaga osobnego omówienia.

XXXII Sesja Rady Miasta zdominowana była skargami mieszkańców i one pochłonęły zdecydowaną większość 3,5 godzinnych obrad. Skargi opiszę w temacie „Skargi mieszkańców rozpatrywane na Sesji RM”. Oprócz skarg przegłosowano wszystkie planowane projekty uchwał, których szczegóły znajdziemy w BIP. Podczas omawiania jednej ze skarg dowiedzieliśmy się, że ZGM zamieścił w BIP błędne dane. Obywatel nie może zrobić błędu, gdyż może go to drogo kosztować. Natomiast w przypadku urzędnika błąd nazwano zwykła pomyłką, a mylić się wolno każdemu - argumentowano.
Na początku obrad radny Ściebiorowski pytał o stanowisko UM w sprawie składowiska odpadów przy ul. Konarskiego. Dowiedzieliśmy się, iż urząd od kilku lat sprzeciwia się prowadzonej tam działalności przez niektóre firmy. Jak na razie bezskutecznie , ponieważ Urząd Marszałkowski bez powiadamiania Samorządu wydaje zezwolenia na składowanie tam odpadów. „W majestacie prawa zaśmieca się nasze miasto” stwierdził radny Seweryn. Co najgorsze może się okazać, że miasto na własny koszt za jakiś czas będzie musiało te odpady usunąć. Czyżby miasto nie miało żadnych instrumentów aby zabronić zwożenia do Piekar Śl. odpadów niewiadomego pochodzenia? Radny Wieczorek poinformował , że zaangażowany jest w zbieranie podpisów mieszkańców pod petycją protestacyjną, którą radni zamierzają przekazać Marszałkowi. Jaki tego będzie efekt trudno wyrokować. Skoro „na dole” władza nie słucha tego, co mają do powiedzenia mieszkańcy, to niby dlaczego Urząd Marszałkowski ma słuchać tego, co mają do powiedzenia samorządowcy.
Radny Wieczorek zapadł w pamięć trudno zrozumiałą i nad wyraz oryginalną wypowiedzią. Kiedy radni przystąpili do omawiania skarg mieszkańców zasugerował, że po co drugi raz rozpatrywać na sesji skargi, skoro już je rozpatrzyła i decyzje podjęła Komisja Rewizyjna. Kto z radnych chciał mógł przyjść na Komisję i tam dyskutować.
W tym momencie czujnością wykazał się Przewodniczący Seweryn przypominając radnemu Wieczorkowi, że Komisja Rewizyjna nie jest od podejmowania decyzji w sprawie skarg tylko je opiniuje.
Decyzje uznające skargę za bezzasadną podejmuje Rada Miasta bo ma do tego mandat.

Nasuwa się pytanie: Czy jest sens tracić czas na sesji i rozpatrywać skargi skoro głosami Naszych Piekar wszystkie uznawane są za bezzasadne? Trudno mi znaleźć skargę, którą Komisja Rewizyjna pod przewodnictwem radnego Adamczyka uznała za zasadną. Może więc warto byłoby rozważyć sugestię radnego Wieczorka i decyzje Komisji Rewizyjnej uznać ostatecznymi. Dzięki temu można by zaoszczędzić zarówno czas radnych, jak i skarżących. W poszukiwaniu dalszych oszczędności czasowych proponowałbym radnym z Klubu Turzańskiego nie zadawać Prezydentowi trudnych i niewygodnych pytań. W zasadzie gdyby nie „gadatliwi” radni Klubu Turzańskiego to sesje toczyłyby się wyjątkowo szybko i płynnie, o czym już mogliśmy się przekonać na styczniowej sesji RM. Kolejne oszczędności czasowe można uzyskać nie wchodząc w dyskusje z „fachowcami w dziedzinie X” nad tym czy karta dźwiękowa to część, czy urządzenie.
„Na sesji trzeba być czujnym” powiedział radny Jerzy Krauza. No i właśnie taką czujnością wykazał się radny Gowarzewski zauważając pewne rozbieżności w tym, że o czym innym poinformowano go na Komisji a co innego wyczytał w dostarczonych mu dokumentach projektu uchwały.
Ponadprzeciętną aktywnością na sesji wykazali się radni: Ściebiorowski, Wesołowski, Turzański, Flodrowski, Gowarzewski, Podzimski i .... Wieczorek. Jednak w przypadku radnego Wieczorka muszę dodać, że jedną swoją wypowiedzią popsuł wszystko. Przysłowie dobrze mówi: mowa jest srebrem a milczenie złotem.
Może więc dobrze, że pewna grupa radnych systematycznie nie zabiera głosu, praktycznie w żadnej sprawie. Lepiej się nie wypowiadać, jak człowiek nie jest pewien, niż wyrywać się przed szereg i powiedzieć o jedno zdanie za dużo.
(Kto chce może się o tym przekonać, czytając protokoły lub przesłuchując nagrania z sesji.)
Jak widać, radny może i tak spędzać czas obrad Rady Miasta, czyli nie odzywać się przez kilka miesięcy. Dziwne, bo żona wytrzymuje zaledwie dwa dni bez gadania.

Interpelacje w sprawach mieszkańców złożyli radni:
Wieczorek – aż 12, Plajzner – 3, Podzimski – 2, Ściebiorowski – 2, Umińska – 1, Kossakowska – 1, Cichy -1 .


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tak było 2014 – Tak jest 2022

  Tak było – Tak jest Tak zatytułowany był cykl artykułów w miejskiej gazecie Twoje Piekary w roku 2014, ukazujący jak zmieniło się nasze mi...