Czkawka XXXII Sesji RM
Na wstępie chciałbym poruszyć jedną
kwestię a mianowicie praktycznie zerowego zainteresowania obradami
ze strony mieszkańców. Znajomy, który jest emerytem ( czyli ma
trochę wolnego czasu ) wybrał się w tym roku na jedną z sesji RM.
Do końca nie dotrwał i to nie dlatego, że się gdzieś spieszył.
Jak powiedział mi nie mógł już
słuchać wywodów niektórych naszych radnych i nie ma zamiaru już
więcej słuchać dyskusji na takim poziomie. Zapytał mnie kto ich
wybrał. Między innymi Ty – odpowiedziałem mu. To ja chyba
musiałem być pod wpływem czegoś... – odrzekł.
Drugi znajomy uciekł z sesji po
kilkudziesięciu minutach i słuch po nim zaginął.
Mimo, iż wiadomo wiele dni wcześniej
o planowanej sesji informacja na stronie UM pojawia się tuż przed
sesją. Jest to działanie co najmniej dziwne i kto wie czy nie
celowe. Tego typu działanie nie upowszechnia idei społeczeństwa
obywatelskiego. Ten jednak temat wymaga osobnego omówienia.
XXXII Sesja Rady Miasta zdominowana
była skargami mieszkańców i one pochłonęły zdecydowaną
większość 3,5 godzinnych obrad. Skargi opiszę w temacie „Skargi
mieszkańców rozpatrywane na Sesji RM”. Oprócz skarg przegłosowano
wszystkie planowane projekty uchwał, których szczegóły znajdziemy
w BIP. Podczas omawiania jednej ze skarg dowiedzieliśmy się, że
ZGM zamieścił w BIP błędne dane. Obywatel nie może zrobić błędu,
gdyż może go to drogo kosztować. Natomiast w przypadku urzędnika
błąd nazwano zwykła pomyłką, a mylić się wolno każdemu -
argumentowano.
Na początku obrad radny Ściebiorowski
pytał o stanowisko UM w sprawie składowiska odpadów przy ul.
Konarskiego. Dowiedzieliśmy się, iż urząd od kilku lat sprzeciwia
się prowadzonej tam działalności przez niektóre firmy. Jak na
razie bezskutecznie , ponieważ Urząd Marszałkowski bez
powiadamiania Samorządu wydaje zezwolenia na składowanie tam
odpadów. „W majestacie prawa zaśmieca się nasze miasto”
stwierdził radny Seweryn. Co najgorsze może się okazać, że
miasto na własny koszt za jakiś czas będzie musiało te odpady
usunąć. Czyżby miasto nie miało żadnych instrumentów aby
zabronić zwożenia do Piekar Śl. odpadów niewiadomego pochodzenia?
Radny Wieczorek poinformował , że zaangażowany jest w zbieranie
podpisów mieszkańców pod petycją protestacyjną, którą radni
zamierzają przekazać Marszałkowi. Jaki tego będzie efekt trudno
wyrokować. Skoro „na dole” władza nie słucha tego, co mają
do powiedzenia mieszkańcy, to niby dlaczego Urząd Marszałkowski ma
słuchać tego, co mają do powiedzenia samorządowcy.
Radny Wieczorek zapadł w pamięć
trudno zrozumiałą i nad wyraz oryginalną wypowiedzią. Kiedy radni
przystąpili do omawiania skarg mieszkańców zasugerował, że po co
drugi raz rozpatrywać na sesji skargi, skoro już je rozpatrzyła i
decyzje podjęła Komisja Rewizyjna. Kto z radnych chciał mógł
przyjść na Komisję i tam dyskutować.
W tym momencie czujnością wykazał
się Przewodniczący Seweryn przypominając radnemu Wieczorkowi, że
Komisja Rewizyjna nie jest od podejmowania decyzji w sprawie skarg
tylko je opiniuje.
Decyzje uznające skargę za bezzasadną
podejmuje Rada Miasta bo ma do tego mandat.
Nasuwa się pytanie: Czy jest sens
tracić czas na sesji i rozpatrywać skargi skoro głosami Naszych
Piekar wszystkie uznawane są za bezzasadne? Trudno mi znaleźć
skargę, którą Komisja Rewizyjna pod przewodnictwem radnego
Adamczyka uznała za zasadną. Może więc warto byłoby rozważyć
sugestię radnego Wieczorka i decyzje Komisji Rewizyjnej uznać
ostatecznymi. Dzięki temu można by zaoszczędzić zarówno czas
radnych, jak i skarżących. W poszukiwaniu dalszych oszczędności
czasowych proponowałbym radnym z Klubu Turzańskiego nie zadawać
Prezydentowi trudnych i niewygodnych pytań. W zasadzie gdyby nie
„gadatliwi” radni Klubu Turzańskiego to sesje toczyłyby się
wyjątkowo szybko i płynnie, o czym już mogliśmy się przekonać na
styczniowej sesji RM. Kolejne oszczędności czasowe można uzyskać
nie wchodząc w dyskusje z „fachowcami w dziedzinie X” nad tym
czy karta dźwiękowa to część, czy urządzenie.
„Na sesji trzeba być czujnym”
powiedział radny Jerzy Krauza. No i właśnie taką czujnością wykazał
się radny Gowarzewski zauważając pewne rozbieżności w tym, że o
czym innym poinformowano go na Komisji a co innego wyczytał w
dostarczonych mu dokumentach projektu uchwały.
Ponadprzeciętną aktywnością na
sesji wykazali się radni: Ściebiorowski, Wesołowski, Turzański,
Flodrowski, Gowarzewski, Podzimski i .... Wieczorek. Jednak w
przypadku radnego Wieczorka muszę dodać, że jedną swoją
wypowiedzią popsuł wszystko. Przysłowie dobrze mówi: mowa jest
srebrem a milczenie złotem.
Może więc dobrze, że pewna grupa
radnych systematycznie nie zabiera głosu, praktycznie w żadnej
sprawie. Lepiej się nie wypowiadać, jak człowiek nie jest pewien,
niż wyrywać się przed szereg i powiedzieć o jedno zdanie za dużo.
(Kto chce może się o tym przekonać,
czytając protokoły lub przesłuchując nagrania z sesji.)
Jak widać, radny może i tak spędzać
czas obrad Rady Miasta, czyli nie odzywać się przez kilka miesięcy.
Dziwne, bo żona wytrzymuje zaledwie dwa dni bez gadania.
Interpelacje w sprawach mieszkańców
złożyli radni:
Wieczorek – aż 12, Plajzner – 3,
Podzimski – 2, Ściebiorowski – 2, Umińska – 1, Kossakowska –
1, Cichy -1 .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz